wtorek, 19 marca 2013

modna para z Mediolanu



Poznań, 2012 - Karol Gustaw Szymkowiak

Mediolan, 2010 - Karol Gustaw Szymkowiak

Oczywiście, że baner "Hotel Włoski" nie był tam przypadkowo...

poniedziałek, 18 marca 2013

W cieniu starego orzecha...

Wstęp do postu „Zysk i strata” ze stycznia tego roku brzmiał:

„Kiedy fotografujesz, dokumentujesz jesteś przyzwyczajony do tego, że po pewnym czasie niektóre miejsca istnieją już tylko na Twoich fotografiach.”

Dziś niestety muszę to zdanie uzupełnić: miejsca i... ludzie.

Wczoraj wieczorem dotarła do mnie smutna wiadomość o śmierci Zdzisława Kostrzewskiego bohatera moich fotografii, mieszkańca poznańskiego Sołacza.
--- --- --- 
Latem zeszłego roku Anna Gregorczyk zaprosiła mnie oraz Michała Sobczaka (jako przedstawicieli grupy.Fotodialog) do udziału w projekcie Poznańskiej Grupy Fotograficznej INNA  - „Mieszkańcy Sołacza”. Była sobota 4 sierpnia, mieliśmy kilka umówionych adresów, dwa pierwsze postanowiliśmy odwiedzić całą siedmioosobową ekipą. 
Drugim adresem był właśnie dom Państwa Kostrzewskich.

Zdzisław Kostrzewski zaprosił nas do ogrodu. Pod dużym, starym orzechem stał syto zastawiony stół. Było kilka minut przed południem, gospodarz poczęstował nas po polsku - kieliszkiem wódeczki, a zaraz potem zimnym pszenicznym piwem. Plener na pół godziny zamienił się w letni piknik. Pan Zdzisław opowiadał o historii domu w którym mieszkał, my zajadaliśmy śliwki i ciastka…

Zdzisław Kostrzewski wraz z uczestnikami pleneru, Poznań 4 sierpnia 2012 - fot. Karol Gustaw Szymkowiak

Zdzisław Kostrzewski wraz z uczestnikami pleneru, Poznań 4 sierpnia 2012 - fot.  Karol Gustaw Szymkowiak / Katarzyna
Sporo mówił o orzechu, w którego cieniu siedzieliśmy. O ile dobrze pamiętam mówił, że drzewo ma już ponad sto lat. Najwyraźniej był z niego dumny, był dla Niego ważny. Stąd też moja decyzja aby właśnie pod nim wykonać pierwsze fotografie. 

  Teodozja i Zdzisław Kostrzewscy, Poznań 4 sierpnia 2012 -  fot. Karol Gustaw Szymkowiak
Teodozja i Zdzisław Kostrzewscy, Poznań 4 sierpnia 2012 - fot. Karol Gustaw Szymkowiak
Z ogrodu Kostrzewskich widać było nowe bloki – „ich mieszkańcy z pewnością widzą z balkonu ten ogród, okazały orzech… być może marzą o takim ogrodzie” – tak wtedy pomyślałem. Ogród ten jest bowiem swoistym azylem w centrum dużego miasta. 

Państwo Kostrzewscy i uczestnicy pleneru, Poznań 4 sierpnia 2012 - fot. Anita Nowicka / Karol Gustaw Szymkowiak
Pani Teodozja i Pan Zdzisław nalegali abyśmy koniecznie zobaczyli jeszcze obraz znajdujący się w domu. Obraz, który najwidoczniej również był dumą właścicieli...

Teodozja i Zdzisław Kostrzewscy, Poznań 4 sierpnia 2012 roku - fot. Karol Gustaw Szymkowiak
Kilka minut później moje... nasze spotkanie z Panią Teodozją i Panem Zdzisławem dobiegło końca. Spotkanie, które zapewne każde z nas bardzo miło wspomina. Gospodarze przyjęli nas bardzo ciepło, serdecznie - jak przyjaciół. Opowieści i poczucie humoru Pana Zdzisława umilały czas między zdjęciami. Gdyby nie napięty harmonogram zapewne w ogrodzie Kostrzewskich spędzilibyśmy resztę dnia, na co gospodarz zresztą najwyraźniej liczył... 
--- --- ---  
Pozostały fotografie...

Myślę, że Pan Zdzisław odpoczywa teraz w cieniu swojego starego orzecha... 

gdzieś w innym wymiarze...

niedziela, 17 marca 2013

Żerków, Flexaret i "estetyka błędu"

Jak w tytule... leciwy Flexaret Va i leciwy Żerków.

A także "estetyka błędu"... a może należałoby napisać "estetyka błędów"?


Żerków, 2013 - Karol Gustaw Szymkowiak

Żerków, 2013 - Karol Gustaw Szymkowiak

Żerków, 2013 - Karol Gustaw Szymkowiak

Żerków, 2013 - Karol Gustaw Szymkowiak

Żerków, 2013 - Karol Gustaw Szymkowiak

Żerków, 2013 - Karol Gustaw Szymkowiak

Żerków, 2013 - Karol Gustaw Szymkowiak

Żerków, 2013 - Karol Gustaw Szymkowiak

Żerków, 2013 - Karol Gustaw Szymkowiak

piątek, 8 marca 2013

Mięso, wędliny, drób czyli o bałaganie w polskich miastach

Wczoraj natrafiłem na informację o projekcie "Miasto reklamacja". Inicjatorką akcji jest Maria Fenrych, do której dołączyli Wojciech Augustyniak i Agata Rachuba. Grupa przez kilka miesięcy fotografowała Poznań w miejscach gdzie znajduje się dużo reklam, a następnie usuwała banery i szyldy w Photoshopie. Celem było pokazanie mieszkańcom, jak i właścicielom reklam jak wyglądałaby przestrzeń miejska oczyszczona z reklam. 

Strona projektu - MIASTO REKLAMACJA

Fotografie wykonywane przez grupę aktywistów nie są wysokich lotów, ale nie takie miały być... Projekt miał przede wszystkim otworzyć oczy na problem, który istnieje, a który zdaje się nie zawsze dostrzegamy. Zresztą samych banerów, szyldów w ich gąszczu też powoli nie zauważamy, co najwyżej wyłapujemy pojedyncze informacje z tego reklamowego szumu. 

Nie jestem zwolennikiem jakiś drastycznych przepisów zabraniających reklamowania własnej działalności - wręcz przeciwnie. Z drugiej strony to jak wyglądają niektóre miejsca, sklepy, restauracje, ulice można podsumować tylko jednym słowem - żenada. Ze strony projektu "Miasto reklamacja" dowiadujemy się, że są już pierwsze efekty akcji TUTAJ. To cieszy, tym bardziej, że sami przedsiębiorcy zdecydowali się na taki krok. I chyba słusznie, choć za nimi powinni pójść kolejni. Jeśli nie to "wyścig zbrojeń" na większe, bardziej kolorowe, bardziej pstrokate reklamy będzie trwał w najlepsze... a Ci, którzy nie postawią obok swojego sklepu wielkiej tablicy z napisami "najtaniej w mieście", "tylko u nas", "promocje!!!" przegrają z "krzykaczami".  

Szanse są, bo dziś niemal wszystkiego szukamy w internecie. Mało kto chyba wybiera się już np. do Poznania, szukać "w ciemno" np. sklepu z meblami. Kwadrans przy komputerze i mamy gotową listę, z adresami, które wklepujemy w nawigację. 
Z dwojga złego wolę banery w internecie niż na ulicach. Bo na te w internecie i tak nigdy nie klikam...

Zresztą reklamy, szyldy - nie są problemem samym w sobie. Problemem jest ich wygląd i rozmiar. Przeglądając stare fotografie (głównie z początku XX wieku) znanych mi miast zawsze zachwycam się skromnymi ale bardzo eleganckimi szyldami "Hotel", "Fryzjer", "Restauracja", którym towarzyszyły co najwyżej nazwiska ich właścicieli. Nazwiska były swoistą marką, która przyciągała klientów bardziej aniżeli krzykliwy szyld zasłaniający połowę knajpy...

Mięso, Wędliny, Drób - Pyzdry, 2012 - Karol Gustaw Szymkowiak

W Pyzdrach znalazłem taki sklep jakby z dawnych lat. "Mięso, wędliny, drób" i człowiek od razu wie co może tam kupić. Ładny krój literek prawda? Niestety z tego co wiem sklep już nie funkcjonuje... ktoś miał większy szyld? 

Motozbyt - Września, 2012 - Karol Gustaw Szymkowiak

Motozbyt we Wrześni działa! Od 1945 roku... 

Można...

piątek, 22 lutego 2013

Błażej, Rychu i seksowna przyczepa

24 listopada 2012 roku wybrałem się w jeden z tych plenerów, kiedy to wsiadam w samochód i jadę przed siebie bez konkretnego celu - obiektu do sfotografowania. Takie poszukiwania "na oślep" bywają owocne lub bezowocne, ale bez względu na efekt zawsze są przyjemne.

Obrałem kierunek na Kórnik. Po drodze w miejscowości Garby sfotografowałem komórką Garbusa dla Wojtka Wilczyka. Jak się okazało ta "zajawka" była na tyle interesująca, że Garbus już trzy miesiące później trafił do serii "Życie po życiu". 

"Garby witają" - TUTAJ

Ostatecznie dotarłem do ośrodka wypoczynkowego w Błażejewku. Dziwnie to miejsce, bo choć przy parkingu jest recepcja, która świadczy o tym, że miejsce to (przynajmniej w sezonie) funkcjonuje, to cała reszta sugeruje coś zupełnie innego. Ośrodek sprawia wrażenie obiektu opuszczonego. Na knajpach napisy "piwo", "drink", "disco" które pamiętają czasy kiedy zamiast wspomnianych tutaj smakołyków i rozrywek serwowano mi "mleko", "kaszka" i "leżakowanie".
Domki letniskowe wyglądają tam tak, że gdyby w Prypeci były domki letniskowe - to dziś wyglądałyby właśnie tak. Smutek i nostalgia... 

Ale na drugim końcu ośrodka stało coś co tego deszczowego, jesiennego dnia przeniosło mnie na słoneczne plaże Miami...

Błażejewko, 2012 - Karol Gustaw Szymkowiak
Błażejewko, 2012 - Karol Gustaw Szymkowiak

A "disco" i "drink"? 

Błażejewko, 2012 - Karol Gustaw Szymkowiak

Można oczywiście obstawiać czy właściciel ma/miał faktycznie na imię Błażej czy też nazwa tego "CAFE BARu" pochodzi o nazwy miejscowości.
Kiedy jakiś miesiąc wcześniej byłem w Jarosławkach takich dylematów nie miałem:

Jarosławki, 2012 - Karol Gustaw Szymkowiak

Właścicielem "Zagrychy" z pewnością jest Rychu a że wszystkie Ryśki to porządne chłopaki warto tej zagrychy kiedyś spróbować. Choć akurat polemizowałbym z tym czy "Lody amerykańskie" i alkohol to dobre połączenie. Próbowaliście?

poniedziałek, 18 lutego 2013

Zwolnieni




"Zwolnieni" Meramont - Września fot. Karol Gustaw Szymkowiak


Ładny, dizajnerski mebel.
Białe karteczki opisują zawartość poszczególnych szuflad:
zwolnieni 1-26, zwolnieni 27-45, 94-422, 1-981, 71-99, zwolnieni, zwolnieni 100-129...




Zwolnieni...

Kilka innych zdjęć z nieczynnych zakładów Meramont we Wrześni tutaj:

i tutaj:

Dużo więcej o Meramoncie ma do powiedzenia Piotr Nowak:


również w wersji na iPada:


środa, 13 lutego 2013

Ostatni dzień podróży

Był początek grudnia 2012 roku...

...za oknami samochodu migały dobrze znane obrazy,
znany świat.

Radiową audycję przerywano raz po raz reklamami,             
w których nieznośnie chętnie odwoływano się
do przepowiedni o końcu świat. Odwoływano go,
to znowu potwierdzano zapowiadając tego dnia wyprzedaże…

Było bardziej śmiesznie aniżeli strasznie. Mimo tego
Pani w radiu ostrzegała, aby nie mówić o końcu świata
przy dzieciach.

Bo one nie rozumieją…

a my?
 

Wtedy też powstał pomysł na fotograficzną mini-serię o tym teoretycznym dniu końcu świata. Jak pomyślałem, tak też zrobiłem.

21.12.2012 skoro świt wsiadłem do samochodu i ruszyłem przed siebie. Poza siarczystym mrozem dzień końca świata był całkiem przyjemny - nawet światło dopisało, choć oczywiście trzeba było się spieszyć bo dzień był krótki. Była to więc raczej walka z czasem i z samym sobą, aniżeli próba ratowania świata... choć może właśnie w walce z samym sobą, z własnymi słabościami, którą przeprowadzi każdy mieszkaniec tej planety należy upatrywać naszej szansy na to, że dzień ten nigdy nie nadejdzie. Błędna teza. Ten dzień w końcu nadejdzie, ale możemy go opóźnić, choć jak wszyscy wiemy świat przyspiesza, co nie napawa optymizmem. 
„Ostatni dzień podróży” to zapis jednodniowej, samotnej, podróży w poszukiwaniu śladów, objawów oraz przyczyn końca świata. Wszystkie fotografie powstały dnia 21.12.2012.


W sumie 14 fotografii, które zostały zebrane w wirtualnym katalogu dostępny tutaj:



Fotografiom towarzyszą krótkie wiersze, których autorem jest mój przyjaciel Marek Napisał
Jego blog tutaj marekpisz.blogspot.com

Podziękowania dla Gosi Ani Niedźiółki za tekst wstępu do katalogu, oraz za to, że dzielnie znosiła moje poganianie, marudzenie i nękanie przez facebooka. 


Oglądajcie i czytajcie albo czytajcie a potem oglądajcie...

A Wy co robiliście tego dnia?

...

Poniżej fotografie znajdujące się w albumie:

Ostatni dzień podróży - Karol Gustaw Szymkowiak